2011.05 okolice Działdowa

22-23.05.2011
Sobota: Działdowo (Malinowo) ? Nidzica ? Rezerwat Źródeł Rzeki Łyny - Świerkocin
Niedziela: Świerkocin ? Olsztynek ? Pole Grunwaldzkie ? Działdowo

To było piękne rozpoczęcie continuowego sezonu rowerowego. Do tej pory z rozmarzeniem wspominam leniwy niedzielny poranek? piękne jezioro Niskie? malowniczy drewniany pomost? śpiew ptaków ech? Niektórzy z organizatorów pokusili się nawet o poranną kąpiel nago. Ale wróćmy do początku!

Jest piątek wieczór i wszyscy zjeżdżamy się do bursy szkolnej w Malinowie pod Działdowem. Humory dopisują jak zawsze, chociaż nad dachami przetacza się burza (która z resztą goniła nas od samej Warszawy!). Kto nie nocował nigdy w bursie szkolnej w małych polskich miasteczkach, ten nie doceni ich PRL-owskiego, ascetycznego wystroju! Ucieszeni dachem nad głową i miękkim łóżkiem, po licznych powitaniach i długich nocny rozmowach, udajemy się na spoczynek.

Sobota zapowiada się całkiem nieźle. Nocne ulewy przeszły, szykuje się przyjemny, ciepły dzień. Po odprawie i przywitaniu w końcu można ruszyć w drogę. Przed nami 60,5 km. Tuż za Malinowem przekraczamy rzekę Szkotówkę, dalej droga wiedzie przez małe miejscowości rozrzucone na polach: Sarnowo, Niedanowo, Pielgrzymowo aż do Nidzicy. Droga jest początkowo szutrowa, później jedziemy głównie po asfalcie. W Nidzicy większą grupą spotykamy się na obiedzie w pizzeri tuż przy zabytkowym XIX-wiecznym browarze zamkowym. Część osób zdążyła się już okupić w sławne miejscowe miody. Nad browarem na wzgórzu podziwiać można piękny gotycki zamek krzyżacki z rozległym dziedzińcem. Nie ma jednak co zwlekać, chociaż brzuchy cięższe po pysznym obiedzie ? czas ucieka. Z Nidzicy kierujemy się na północ. Przemieszczamy się głównie ścieżkami rowerowymi, które prowadzą nas do Rezerwatu Rzeki Łyny im. prof. R. Kobendzy, w którym można podziwiać rzadkie zjawisko erozji wstecznej oraz Łyński Młyn z XIV w. Za młynem można było wybrać bardziej stromą, ale malowniczą ścieżkę lub podążać dalej zielonym szlakiem. Trasa prowadzi nas przez kolejny rezerwat przyrody przy jeziorze Orłowo Małe ? początkowo przez las, docieramy do wieży widokowej. Stamtąd odcinek ścieżki wiedzie tuż przy jeziorze, aż w końcu odchodzi od niego drogę szutrową, która prowadzi lasem. Droga jest miejscami ciężka do przejazdu, zniszczona przez wycinkę leśną. Chociaż las zasłania nam widoki, jesteśmy już w obrębie Pojezierza Olsztyńskiego. W końcu przejeżdżamy przez nadjeziorne miejscowości Kurki, Marózek i Swaderki, gdzie chętni mogli się załapać na rybę z okolicznych stawów hodowlanych. Ze Swaderek musimy jeszcze przejechać fragment główną drogą, aby dotrzeć w końcu do skrętu na Świerkocin. Tam czekają już na nas bagaże i klucze do domków letniskowych. Szybka kąpiel, jedzenie i dzielenie się wrażeniami z rowerowego dnia. Niektórzy nie mogą wytrzymać i zbiegają nad jezioro, które kusi do kąpieli, zwłaszcza że słońce już zaczyna zachodzić. A co! Wyciągamy szybko z toreb i plecaków kostiumy kąpielowe i za chwilę jesteśmy już w wodzie. Przed nami długa noc nad jeziorem, przy ognisku, pełna śmiechu, rozmów i zabawy.

W niedzielę wstajemy lekko się ociągając. Niektórzy szacują poogniskowe straty (m.in. utonął jeden telefon komórkowy, zgubiono kolczyk). Nie ma się jednak co martwić, bo dziś również dużo ciekawych miejsc do zobaczenia. Trasa liczy 60 km i wiedzie przez Olsztynek, Stębark, Grunwald, Dąbrówno z powrotem do Działdowa. W Olsztynku szczególną atrakcją był ogromny skansen (ponad 100 ha i 68 obiektów). Z zwiedzaniu tak rozległego terenu, rowery stanowiły dodatkowe ułatwienie. Szczególnie malowniczym i zachwalanym odcinkiem okazało się starotorze dawnej linii kolejowej pomiędzy Lichtajnami a Stębarkiem (za te doznania dziękujemy Marcinowi G. ;)). Po raz kolejny niektórzy z nas mogą zobaczyć osławione Pola Grunwaldzkie z pomnikiem oraz kopcem Jagiełły, skąd podobno król kierował wojskami. Pożegnanie z jeziorami ma miejsce w Dąbrównie, która rozciąga się nad brzegiem jeziorem Wielka Dąbrowa, stamtąd kierujemy się już na Działdowo. Spotykamy się na stacji PKP, gdzie Ela wita wszystkich z bagażami. Przelotne ale intensywne burze, łapią ostatnich zawodników. Część osób dojeżdża samochodami zostawionymi w Malinowie. Jeszcze ostatnie uściski, pizze i kebaby i nim się obejrzymy jesteśmy w drodze do Warszawy.