2010.09 Kurpie

Kiedy: 25-26.09.2010


Sobota: Ostrołęka - Kadzidło - (Rezerwat "Czarnia") - Wach
Niedziela: Wach - Lipniki - (Rezerwat torfowiskowy "Serafin") - Ostrołęka

Tegoroczna wycieczka jesienna wiodła drogami Kurpiowszczyzny, a dokładniej Puszczy Zielonej - jej starszego regionu. Jest to obszar etnograficzny, który wziął swoją nazwę od butów z łyka (kurpi), które pomagały przemieszczać się okolicznym mieszkańcom po bagnistym niegdyś podłożu. Klimat regionu stanowią stojące przy drogach lub poukrywane w lasach kapliczki i świątki, stare drewniane chaty ze śparogami oraz artefakty kultury materialnej takie jak kurpiowska wycinanka czy bogato zdobione palmy wielkanocne. Charakterystycznym elementem krajobrazu są rozległe łąki i pastwiska, studnie-żurawie i bardzo rozproszona zabudowa wiosek. Fragmenty starej puszczy można podziwiać w rezerwatach przyrody. Kto był na Kurpiach nie może stąd wyjechać nie posmakowawszy lokalnego miodu i piwa jałowcowego!

W drogę ruszyliśmy w sobotę rano z Ostrołęki. Trasa podstawowa liczyła 49 km, z możliwością jej przedłużenia do 81 km. Dosyć szybko przedostaliśmy na drogę wiodącą nad pięknie meandrującą rzeką Omulew (ostatnia rzeka na Kurpiach, której bieg nie został wyprostowany). Niektórzy z naszych towarzyszy pokusili się nawet o zamoczenie wędek (pozdrawiamy kolegów ze Śląska!). Pierwszym większym miasteczkiem, które mijaliśmy była dawna stolica zachodniej Kurpiowszczyzny - Baranowo. Jak to na Continuo bywa, większość z nas spotkała się tam pod sklepem na drugie śniadanie. Cały czas jadąc asfaltową drogą przekroczyliśmy rzekę Omulew i ruszyliśmy na Kadzidło - ośrodek kultury kurpiowskiej. To tutaj w sezonie letnim odbywa się inscenizacja starych zwyczajów podczas imprezy "Wesele kurpiowskie". Trasa biegła obok wybudowanego na wzgórzu neobarokowego kościoła (ciekawym elementem wystroju były stojące przy wejściu ogromne muszle na wodę święconą). Chętni mogli przejechać przez znaczną część miejscowości, aby dotrzeć do skansenu "Zagroda Kurpiowska". Spacerując po zagrodzie mieliśmy szansę zobaczyć m.in.: chaty kurpiowskie, spichlerz, przydrożną z figurą św. Jana Nepomucena, studnię z żurawiem, różne rodzaje uli oraz wystrój wnętrz chałup. Po zwiedzeniu trzeba było zawrócić, aż do granicy lasu. Dalsza część trasy wiodła leśną drogą. Okazuje się, że okoliczne tereny obfitują w grzyby, nie trzeba było nawet schodzić w rowerów. Maślaki rosły przy samej drodze, a nawet na środkowych kępach trawy! Trzeba było jednak pilnować, by nie zgubić się na leśnych rozwidleniach dróg. Po drodze, w samym środku lasu minęliśmy piękną kapliczkę domkową. Chwilę później dotarliśmy do asfaltu. Stąd wiodły 3 opcje trasy: prosto na nocleg w Wachu, do wieży widokowej lub najdłuższa do Rezerwatu Czarnia (dodatkowe 30 km). Całkiem spora grupa zdecydowała się na dalszą podróż do Czarni - znajdują się tam pozostałości dawnej Puszczy Zielonej w postaci boru sosnowo-świerkowego (drzewa mają od 160 do 210 lat), a także sosny bartne z wydzianymi barciami. W Wachu, na koniec dnia udało nam się jeszcze zwiedzić prywatne muzeum kurpiowskie państwa Bziukiewiczów. Pracowity rowerowy dzień skończyliśmy przy ognisku w gospodarstwie agroturystycznym w Wachu.

Trasa niedzielna liczyła sobie 62,2 km w wersji podstawowej, z możliwością jej wydłużenia do 74,3 km. Przemieszczaliśmy się w kierunku północno-wschodnim, drogami asfaltowymi do uroczej miejscowości Lipniki, gdzie miało miejsce kolejne spontaniczne, podsklepowe spotkanie rowerowe. Minęliśmy łąke, na której stoi drewniany wiatrak typu koźlak - dzieło Jana Szymczaka - uciekiniera z powstania styczniowego. Z asfaltu zjechaliśmy w drogę gruntową, jak pokazuje kierunkowskaz "Serafin". Po 5 km dotarliśmy do skrzyżowania z szosą Myszyniec-Łomża. Chętni skręcili w lewo - do rezerwatu torfowiskowego, reszta w prawo by po chwili zjechać z głównej drogi na południe. Rezerwat "Serafin" chroni obszar torfowiska, które powstało w wyniku zarośnięcia jeziora Krusko. W głąb dawnego jeziora wchodzi drewniany pomost, na którym utworzono ścieżkę przyrodniczo-dydaktyczną. Po zakończeniu zwiedzania trzeba było wrócić do głównej szosy i jechać nią aż do skrętu na Grale. Kierowaliśmy się na południe, mijając miejscowości Dawia, Plewki, Brzozowa, Lelis, Durlasy aż dotarliśmy do Ostrołęki. Skończyliśmy tam, gdzie wszystko się zaczęło - na parkingu przy bursie szkolnej.

To już koniec! Kolejny wyjazd dopiero na wiosnę!

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć!

fot. Uczestnicy wycieczki