2011.10 Puszcza Knyszyńska

Kiedy: 15-16.10.2011

Galeria zdjęć

Sobota: Białystok - Supraśl - Królowy Most - Kruszyniany: 62 km
Niedziela: Kruszyniany - Kopna Góra - Wasilków - Białystok: 70,4 km

Brr... ależ było zimno w ten sławetny weekend 15-16.10! Pochmurne niebo w sobotę rano spowodowało, że co poniektórym podupadło rowerowe morale. No ale my się tak łatwo nie poddajemy - przed nami do zrobienia 62 km. Tegoroczna wycieczka jesienna odbyła się na terenie Puszczy Knyszyńskiej. Charakterystyczne jest tu pofałdowanie terenu w postaci wałów polodowcowych -  poczuliśmy to doskonale na własnych nogach. Trasa miejscami wiodła przez największy z nich: Wał Świętojański (najwyższy szczyt: Góra Św. Jana - 209 m n.p.m.). Puszcza zajmuje powierzchnię 105 tys. ha, z czego ponad 74 tys. to teren Parku Krajobrazowego (drugiego pod względem wielkości w Polsce). Na wschodnich terenach w XVIII w. osiedlili się Tatarzy. Miejscowości takie jak Kruszyniany, Nietupa czy Łużany zostały nadane przez Jana III Sobieskiego w zamian za walkę po stronie polskiej w wojnie z Turkami. Ale o tym za chwilę!

Póki co mamy dzień pierwszy. Temperatura oscyluje wokół 4-5 stopni. Szybko uciekamy z Białegostoku i jedziemy leśnymi ścieżkami aż do Supraśla. Po drodze mijamy malowniczy staw zalewowy, ale temperatura nie zachęca do kąpieli. Nawet pierwszy grupowy pływak - Monika, nie uległa pokusie. W Supraślu zwiedzamy Monaster Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, a tam cerkiew i ciekawe Muzeum Ikon. Podziwiamy także dawne budynki pofabryczne - Supraśl był kiedyś sławnym ośrodkiem włókienniczym. W międzyczasie grupa naszych dzielnych rowerzystów została zaatakowana przez parę drapieżników, która nagle wyskoczyła z okolicznego lasu. Okazało się, że to dwa małe kocięta. Zwierzaki szybko otrzymały podstawową pomoc medyczną i zostały zaadoptowane przez Ewę, która dzielnie wiozła je przez następne 40 km (łatwo się domyśleć, że w efekcie zostały przygarnięte i przyjechały do Warszawy). Z Supraśla wyjeżdżamy nowo budowanymi drogami i fragmentem całkiem przyjemnej ścieżki rowerowej. Znów znikamy w lesie. Ścieżka nieraz piaszczysta doprowadza nas do Królowego Mostu. Nazwa miejscowości wedle legendy związana jest z wydarzeniami, których bohaterem jest król Zygmunt August. Ponoć podczas jednego z polowań zawitał do miejscowego kowala, aby podkuć swojego konia. Król postanowił zabrać jego syna na dwór w charakterze giermka. Kowal wybronił jedynaka, a król postawił w osadzie most, aby młody człowiek nie musiał przekraczać rzeki wpław odwiedzając ukochaną. W Królowym Moście zobaczyć można kolejną cerkiew p.w. św. Anny. Trasa wiedzie dalej pod dosyć stromą piaszczystą górę, a potem już aż do noclegu lasem. Bywa że fragmentami rower trzeba pchać, a nie na nim jechać. Temperatura szybko spada, więc czym prędzej dojeżdżamy do Kruszynian. Na każdego czeka tam ciepła pościel, a gospodarze specjalnie dla nas przedłużyli czas działania kuchni. Część osób posila się w niedalekiej karczmie, gdzie serwowane jest tatarska kuchnia. Chociaż słupek na termometrze wskazuje już temperaturę poniżej zera, organizujemy ognisko. Amatorzy kiełbasek nie zrazili się pogodą, a atmosfera przy ognisku była na prawdę gorąca.

Niedziela wita nas szronem na rowerach. Rano mamy zaplanowane zwiedzanie meczetu i mizaru. Naszym przewodnikiem jest Dżemil Gembicki, członek lokalnej tatarskiej społeczności. Serwując nam liczne kawały i anegdoty, sprzedaje dużą garść informacji dotyczących historii i zwyczajów społeczności tatarskiej. Drewniany budynek meczetu zbudowany jest na planie prostokąta, od północy zdobią go dwie wieżyczki z hełmami i półksiężycami. Wnętrze przedzielone jest drewnianym przepierzeniem, które podczas modlitw oddziela kobiety od mężczyzn. Dzisiejsza trasa w pierwszej połowie biegnie szutrowymi i leśnymi ścieżkami. Drzewa tworzą już zupełnie jesienną atmosferę. Chociaż jest zdecydowanie zimniej niż wczoraj, pogoda jest piękna, a słońce świeci pełną parą. W Kopnej Górze mijamy niestety nieczynne o tej porze roku arboretum - połączenie ogrodu botanicznego i parku leśnego. Dalej chwilę musimy przejechać dosyć ruchliwym asfaltem, aby znów skręcić w las na wysokości Studzianek. Praktycznie przed samym Białymstokiem oglądamy ostatnią cerkiew p.w. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Wasilkowie. Współczesny budynek w stylu rusko-bizantyjskim powstał w 1836 r. (obecny kształt to efekt przebudowy z 1875 r.). Od razu przy wjeździe do Białegostoku trafiamy na ścieżkę rowerową. Stąd już prosta droga na dworzec, gdzie jest miejsce zbiórki. Ciężko było się żegnać, bo kolejne rowery dopiero na wiosnę. Ale nie martwcie się: mamy już pomysł na następną wyprawę!


Zapraszamy do obejrzenia zdjęć!



fot. Uczestnicy wycieczki